Seks a zdrada ?

Czy seks jest potrzebą fizjologiczną i jaki ma wpływ na nasz organizm? Jeśli rozpatrywalibyśmy  seks tylko w kategoriach prokreacji, to właściwie wielu z nas potrzebowałoby zaledwie kilku zbliżeń w życiu. Zdrada to inaczej oszustwo.

Warto sobie zadać pytanie czy praktyki seksualne z obcą osobą zawsze oznaczają zdradę partnera?

Większość uważa że seks jest czynnością niezbędną do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Organizm  mężczyzny np. produkuje nasienie, które powinno być okresowo uwalniane. Czy jedynym rozwiązaniem powinna być masturbacja?

Co jeśli partnerka nie rozumie i nie chce wyjść na przeciw tym potrzebom? Czy w takiej sytuacji skorzystanie z usług partnerki zastępczej czy  masażystki seksualnej, należy traktować w kategoriach zdrady? I KTO w tym przypadku zdradza? Mężczyzna korzystając z partnerki zastępczej czy kobieta nie starając się spełnić swojej roli w związku?

Często osobę świadczącą usługi seksualne określa się mianem prostytutki, co wielu kojarzy się bardziej negatywnie niż pozytywnie. Osoby tak postrzegające ten ważny zawód powinny zastanowić się czy jednak nie należy zmienić tej nazwy na pielęgniarka seksualna i zamiast negatywnej oceny, docenić i obdarzyć szacunkiem osoby wykonujące ten ważny i trudny zawód, który przyczynia się do poprawy zdrowia mężczyzn.

Zdrada przecież ma szersze znaczenie i nie zawsze dotyczy seksu. Czy można wyobrazić sobie inną gorszą formę zdrady partnera niż przelotny seks? Tak, jest wiele form zdrady o wiele bardziej negatywnych niż przelotny seks, a przecież to właśnie informacja o przelotnym seksie jest często powodem rozstania, czy zawsze to jest słuszna decyzja i kto jest winny?

Wielu zapewne zada pytanie, kto jest winny tej sytuacji?
Potrzeby są i mają wpływ na zdrowie, jedno z partnerów nie wypełnia swojej roli w związku. Kto zatem powinien zorganizować partnera zastępczego? Czy w takiej sytuacji można traktować seks z zastępczą partnerką w kategoriach zdrady? Kto zdradził i co??

Niestety cały ciężar najczęściej spoczywa na mężczyźnie.  Partnerka niczego nieświadoma żyje w przeświadczeniu że wszystko jest w porządku. Partner często jest nękany wyrzutami sumienia jeśli skorzysta z usług partnerki zastępczej i żalem, że nie ma szans na realizację swoich potrzeb z wydawałoby się najbliższą mu osobą.

Napięcie rośnie. Partnerka zauważa, że partner ma pretensje o byle co. Miało być tak pięknie, książę na białym koniu,  a tu upierdliwy człowiek i nie wiadomo o co mu chodzi. Niestety na tematy tabu się nie rozmawia. Ciągle jeździ na ryby, pije, nie ma z nim o czym rozmawiać bo tylko się denerwuje, koledzy wydają się być ważniejsi od partnerki.  O co mu chodzi, przecież gotuję, piorę i sprzątam.

Umowa małżeńska powinna zostać zawarta przez osoby świadome potrzeb partnerów, czy nie najwyższy czas zmodyfikować program nauczania w kierunku dla człowieka najważniejszym?

Najważniejszym dla człowieka jest życie i zdrowie, rodzina, dlaczego tak mało czasu temu poświęcamy kosztem nauk o budowie pantofelka czy informacji na temat gospodarki Wysp Owczych.

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.